niedziela, 31 maja 2015

Uzależnienie - pojęcie zarezerwowane nie tylko dla alkoholików i narkomanów


Uzależnienie dotyczy wielu aspektów indywidualnej osoby. Jest zjawiskiem na tyle złożonym, że nie można przypisać temu precyzyjnej definicji, która zostałaby zaakceptowana przez społeczność naukowców. Uzależnienie to nie nałóg, ani też jednostka chorobowa. Uzależnienie to pewien proces rozpoczynający się w momencie, gdy dana osoba dzięki kontaktowi z pewnym wyjątkowym przedmiotem odbiera siebie w sposób inny niż dotychczas i postrzega zmianę wizerunku samej siebie jako coś pozytywnego, lepszego.
            Posługując się terminem „uzależnienie”, mamy na myśli głównie zjawiska, w których główną rolę odgrywają substancje chemiczne, czyli narkomanię, alkoholizm czy uzależnienie od nikotyny. Tymczasem, etykietę „uzależnienie” możemy przypisać również zjawiskom, których przedmiotem są zachowania bądź działania akceptowane społecznie. Tak więc do grupy new addictions – czyli nowych uzależnień – możemy zaliczyć uzależnienie od gier hazardowych, zakupów, Internetu, seksu, pracy, pożywienia oraz więzi emocjonalnych. Są to uzależnienia behawioralne.
Po pierwsze należy skupić się na uzależnieniach od substancji chemicznych.
Na wstępie warto dowiedzieć się, co to w ogóle jest owa „substancja chemiczna”. Substancją chemiczną nazywamy niezaliczany do pokarmów związek chemiczny, wpływający na funkcje biologiczne ludzi lub zwierząt. Substancja psychoaktywna to taka, która działając w mózgu, zmienia nastrój, procesy myślowe czy zachowanie. Zdefiniowano kilka grup substancji mających lub mogących mieć znaczenie w zaburzeniach związanych z przyjmowaniem tych substancji. Są to: alkohol, fenycyklidyna, heroina i inne opiaty, kofeina, konopie, nikotyna, substancje halucynogenne, substancje stymulujące (kokaina i amfetaminy), substancje uspokajające oraz substancje wziewne. Uzależnienia od każdej z wyżej wymienionych substancji, rodzi poważne problemy socjalne i ekonomiczne, które mają ogromny wpływ na społeczeństwo. Przyjęcie każdej z wymienionych substancji wiąże się z innymi następstwami, wczesnymi oraz odległymi. Następstwa te mogą być różne u różnych osób i najczęściej zależą od gabarytów danej osoby oraz potencjału spożytej substancji. Poniżej przedstawiona jest tabela zawierająca wczesne i odległe skutki przyjmowania niektórych substancji.

Substancja chemiczna
Wczesne następstwa
Odległe następstwa
Alkohol
utrata świadomości, zahamowań, brak koordynacji i wydłużenie czasu reakcji, zamazane widzenie, bełkotliwa mowa, a nawet agresja
wyniszczenie organizmu, śpiączka oraz śmierć
Nikotyna
Przyspieszenie czynności serca, zwiększone wydzielanie soków żołądkowych, nudności, łzawienie
Upośledzenie węchu, przedwczesne zmarszczki na twarzy, przewlekłe zapalenie oskrzeli, rozedma, choroby serca i niektóre nowotwory
Konopie
Euforia, nadmierna gadatliwość i wesołość, a także senność, upośledzenie koordynacji, błogostan, zaczerwienienie oczu, lęk, paranoja, wzmożony apetyt
Wzrost ryzyka wystąpienia chorób układu oddechowego, trudności w uczeniu się, upośledzenie pamięci, zaburzona koncentracja
Amfetaminy
Euforia i poprawa samopoczucia, podwyższone tętnicze ciśnienie krwi, przyspieszona praca serca, wzmożona potliwość, szczękościsk, nudności, lęk
Zaburzenia snu, bezsenność, brak apetytu, wysokie ciśnienie tętnicze krwi, niemiarowa praca serca
Kokaina
Wzrost ciśnienia tętniczego krwi, przyspieszenie czynności serca, wzrost liczby oddechów, wzrost temperatury ciała, wzmożona czujność i energia, euforia, pobudzenie seksualne, rozszerzenie źrenic, utrata apetytu
Zaburzenia snu, problemy seksualne, zawał serca, udar mózgu, niewydolność oddechowa, krwawienie z nosa, zapalenie zatok, zakażenie wirusowym zapaleniem wątroby lub wirusem HIV przez wspólne używanie igły
Heroina
Euforia, ustąpienie bólu, błogostan, nudności, wymioty, zaparcia oraz senność
Spadek libido, impotencja u mężczyzn i bezpłodność u kobiet, ryzyko zakażenia WZW i HIV podczas wstrzyknięć, śmierć

Ludzie używają substancji z wielu różnych powodów, zazwyczaj jednak twierdzą, że robią to, ponieważ dzięki nim mogą „poczuć się lepiej”. Nie każdy, kto używa substancji, w tym również alkoholu, odczuje niekorzystne skutki ich działania.
Innym rodzajem uzależnień są uzależnienia behawioralne.
Godnym uwagi jest uzależnienie od Internetu. Wzrost dostępu do Internetu bowiem, spowodował pojawienie się i rozwinięcie różnego rodzaju zaburzeń związanych z zachowaniem. Internet, zwany także „Światową pajęczyną” dla wielu osób jest źródłem relaksu, odetchnięcia po ciężkim dniu, ale również sposobem na zawieranie nowych znajomości, czy też robienie zakupów. Oprócz korzyści, jakie niesie ze sobą dostęp do Internetu, istnieje bardzo dużo zagrożeń związanych z niewłaściwym jego użytkowaniem. Osoba uzależniona zatraca się całkowicie w swoim „cyber-świecie”, zaniedbując swoją rodzinę, pracę, a także samego siebie. Uzależnienie od Internetu skutkuje bowiem problemami fizycznymi – zaburzeniami snu, nadmiernym zmęczeniem, zaburzeniami odżywiania, bólami głowy itp.; zachwianiem relacji rodzinnych – brak czasu dla bliskich, zaniedbywanie obowiązków domowych; problemami w szkole i pracy – rozproszenie uwagi, trudności z koncentrowaniu się; problemami finansowymi – nieumiarkowanie w zakupach internetowych, licytacjach, ale również stawanie się ofiarą hakerów i innych oszustów.
Uzależnienie od seksu to kolejne uzależnienie wymagające omówienia.
Dla ludzi mających obsesyjny stosunek do seksu, od którego są uzależnieni, nie jest on grą, formą relacji, komunikacji czy wymiany przyjemności, ani też uprzywilejowanym momentem bliskości. Stosunek seksualny staje się podstawową potrzebą, której zaspokojenie uzależniony przekłada ponad wszystko inne, włącznie z osobami, które traktuje przedmiotowo. Zachowanie seksualne jest dla niego częścią myśli, uczuć i działań pozostających poza jego kontrolą. Zachowania jakie praktykują uzależnieni to obsesyjna masturbacja, stosunki seksualne z przypadkowymi osobami lub prostytutkami, ekshibicjonizm, sadomasochizm, snucie obsesyjnych fantazji seksualnych, nabywanie materiałów pornograficznych, korzystanie z usług erotycznych przez telefon czy Internet. Uzależniona osoba może ponieść różne konsekwencje zdrowotne – choroby, w tym choroby weneryczne; finansowe – opłacanie usług erotycznych, gadżetów, utrzymywanie partnerów itp.; emocjonalne – wygaszenie naturalnych uczuć; społeczne – odsunięcie się od bliskich, zaniedbywanie ich. Leczenie to po prostu powrót do normalnego życia płciowego, opartego na świadomości, jakie były przyczyny uzależnienia. Prowadzona jest terapia indywidualna i grupowa.
           Coraz częściej słyszy się również o natręctwie kupowania – czyli zakupoholizmie.
Zadajemy sobie pytanie – gdzie przebiega granica między kupowaniem, zwykłą, niewinną czynnością wykonywaną przez większość ludzi, a manią kupowania? Dla większości uzależnionych osób zakupy są formą pocieszenia, nagrodą i środkiem polepszającym nastrój, rozładowującym napięcie i frustrację. Jednak niewiele potrzeba aby granica ta się zatarła. Kompulsywne zakupy rujnują życie rodzinne, społeczne, finanse oraz relacje międzyludzkie. Niemożność kontrolowania zachowania jest tu czynnikiem dominującym. Uzależniony odczuwa narastające, silne napięcie, zamieniające się niemal w „ból”, doprowadzający do zachowania polegającego na niekontrolowanym kupowaniu. Moment działania ma walor wyzwalający, daje przyjemność – niestety chwilową, gdyż zaraz po niej przychodzi nieprzyjemne uczucie winy. Jest to uzależnienie, które bezapelacyjnie powinno być poddawane leczeniu.

Podsumowując, możemy śmiało stwierdzić, że uzależnienie może dotknąć każdego z nas, w słabszych dla nas momentach życiowych, a także w przypływie emocji, zarówno pozytywnych jak i negatywnych.


czwartek, 28 maja 2015

Czy za przysłowiowymi „płatkami z mlekiem” rzeczywiście kryje się pojęcie zdrowego śniadania?


Nie od dziś wiadomo, że śniadanie to najważniejszy posiłek w ciągu dnia. Aby mózg zaczął prawidłowo funkcjonować, potrzebuje paliwa na start, a jest to nic innego jak glukoza. Słowo glukoza, nie daje jednak zielonego światła, by na śniadanie pochłaniać wszystko co słodkie. Glukoza, będąc jednocukrem, wchodzi w skład wielocukrów, czyli  węglowodanów złożonych, np. skrobi. Skrobia natomiast zawarta jest w różnych zbożach, czyli produktach idealnych na śniadanie.
Co zatem wybrać? Oferta rynkowa zbożowych produktów śniadaniowych stawia przed nami nie lada wyzwanie. Można by rzec – „osiołkowi w żłoby dano…”. Począwszy od tradycyjnych płatków kukurydzianych, przez musli, płatki typu crunch, płatki o wszystkich możliwych smakach – w tym płatki o smaku batoników, gotowe owsianki, batoniki zbożowe i wiele wiele innych. Producenci zbożowych produktów śniadaniowych kuszą różnorodnością, bogatym wachlarzem smaków i co najważniejsze – zapewniają o zdrowotności produktu i bogactwie składników odżywczych. Szkoda tylko, że nie chwalą się zawartością dodanych cukrów, tłuszczów czy innych egzotycznych dodatków. Bardzo często owy produkt śniadaniowy nie ma nic wspólnego ze zdrowym śniadaniem. W efekcie, zjadając na śniadanie miskę płatków o smaku czekoladowym, batonika zbożowego lub gotową „kaszkę”, oprócz ogromu kalorii oczywiście, dostarczamy organizmowi węglowodanów  prostych, które w przeciwieństwie do węglowodanów złożonych, zaspokoją nasz głód na bardzo krótko. Z pewnością za to, nie dostarczymy organizmowi odpowiedniej ilości składników odżywczych w postaci witamin i składników mineralnych. Chrzanić takie „zdrowe śniadanie”. Jak zatem radzić sobie z wyborem odpowiedniego produktu? Recepta jest tylko jedna – czytać etykiety. Najlepiej wybierać produkty, w których składzie największy procent stanowią produkty naturalne czyli np. płatki owsiane, płatki żytnie, owoce suszone czy nasiona. W składzie nie powinny pojawiać się produkty jak cukier, syrop glukozowy, syrop glukozowo-fruktozowy, słód jęczmienny, tłuszcz palmowy i inne podobne.


Złotym środkiem jest danie szansy dobrze nam znanej, pospolitej „zupie mlecznej”. I nie chodzi tutaj o znienawidzoną, będącą dla niektórych koszmarem z dzieciństwa zupę mleczną, a o smaczny, nowoczesny i zdrowy posiłek. Najbardziej znana jest chyba owsianka, ale swoje miejsce w kuchni znalazła również żytnia, jęczmienna, czy też gryczana wersja owsianki, a także jaglanka. Do ugotowania owsianki czy jaglanki użyć można mleka krowiego, mleka sojowego, soku lub  wody. Zupę mleczną na bazie płatków owsianych, żytnich, jęczmiennych czy gryczanych przygotować można również bez gotowania, mieszając płatki z jogurtem, kefirem czy maślanką i pozostawiając na noc, by rano wstać, dodać ulubione owoce i delektować się pysznym śniadaniem.
Jak widać, domowym sposobem można przygotować zdrowe i pożywne śniadanie. Mleko, kefir czy jogurt dostarczą nam białka, wapnia oraz witamin A, D, E. Płatki żytnie, owsiane, jęczmienne – dostarczą nam witamin B1, B2, B6, niacyny, kwasu pantotenowego, kwasu foliowego, magnezu, fosforu, żelaza, selenu, cynku. Dla zapracowanych i nie mających czasu i ochoty na poranne gotowanie, pozostaje rozważne wybieranie produktów zbożowych dostępnych w sklepach, poprzez dokładne czytanie etykiet. Istnieją bowiem produkty o przyzwoitym składzie i często kosztują mniej niż te reklamowane i uchodzące za „zdrowe”.

Do przygotowania zupy mlecznej nadają się produkty zbożowe takie jak:

-płatki owsiane
-płatki żytnie
-płatki jęczmienne
-płatki gryczane

Zupę mleczną można ugotować na:

-mleku krowim
-mleku sojowym
-soku
-wodzie

Do przygotowania zupy mlecznej „bez gotowania” nadawać się będą:

-jogurt naturalny
-kefir
-maślanka
-zsiadłe mleko

Jeśli chodzi o dodatki – tutaj jest największe pole do popisu:

-świeże sezonowe owoce
-suszone owoce
-nasiona, pestki
- w wersji wytrawnej również świeże warzywa

Zapraszam do przeglądnięcia zdrowych propozycji śniadaniowych zamieszczonych na Różowej Paterze:).






















































Eger - perełka Węgier




Źródło: Różowa Patera


Niesamowite wrażenia powróciły wraz ze mną z cudownej wycieczki do Egeru – stolicy Byczej Krwi. Małe miasteczko, leżące u stóp zamku wybudowanego przez biskupów egerskich za panowania króla Beli IV jest niezwykle urokliwe i trudno nie poddać się panującej tam atmosferze.

Od początku…

Ostatnia walizka wrzucona do bagażnika, drzwi zatrzaśnięte. Jedziemy. Siedem godzin podróży i jesteśmy na miejscu. Cieszę się, że mieszkam na południu Polski. Takie położenie daje możliwość krótkich wypadów za granicę, nie spędzając jednocześnie kilkunastu godzin w samochodzie.

Po przybyciu na miejsce zameldowaliśmy się w hotelu Romantik, a pobyt w nim ograniczył się jedynie do zostawienia bagażu. Od razu ruszyliśmy w stronę starówki, a następnie w kierunku basenów termalnych. Zwiedzając miasteczko moją uwagę przykuła XIX wieczna Bazylika (druga co do wielkości na Węgrzech), a także Plac Dobó, z pomnikiem walczących powstańców oraz pomnikiem Istvana Dobó.


Bardzo podobał mi się kościół św. Bernarda

oraz sama uliczka Széchenyi utcza,


no i oczywiście zamek.

Pogoda była rewelacyjna przez cały weekend, więc poszliśmy na baseny termalne. Jest to duże kąpielisko, obejmujące wiele basenów (w tym basen z wodą zawierającą siarkę), a także inne atrakcje jak zjeżdżalnie, brodziki dla dzieci i oczywiście punkty gastronomiczne, gdzie można rozkoszować się smakiem węgierskich langoszy z żółtym serem i kwaśną śmietaną, naleśników na słodko zwanych palacsinta, a także różnego rodzaju mięs z grilla. Koszt całodniowego biletu dla dorosłych wynosi 1900 forintów czyli ok. 32zł. Warto zakupić taki bilet, gdyż na wejściu otrzymuje się opaskę na rękę umożliwiającą wchodzenie i wychodzenie z basenów. Tak więc spokojnie można przerwać relaksujący wypoczynek w basenie i udać się na starówkę na obiad, po czym wrócić na kąpielisko i zakosztować kąpieli w basenie termalnym z siarką, gdzie temperatura wody wynosi 38 stopni! Pozostałe baseny również pozwalają na relaks w ciepłej wodzie, gdzie temperatura wynosi od 26 do 29 stopni.  
Po basenach udaliśmy się w kierunku starówki, a za kilka chwil delektowaliśmy się wspaniałą zupą gulaszową.


Grzechem jest odwiedzić Eger i nie zjeść tego sztandarowego dla Węgier dania. Cudowna zupa, o intensywnym mięsno-paprykowym smaku, wypełniona po brzegi kawałkami wołowego mięsa, ziemniakami i marchewką oraz drobniutkimi kluseczkami. Koszt takiej zupy to 1250 forintów, czyli ok. 20 zł za dużą porcję i 850 forintów, czyli ok. 14 zł za małą porcję. Oczywiście ceny są różne w różnych restauracjach i nie wszędzie jest możliwość zamówienia małej porcji. Jeżeli nie satysfakcjonuje Was poziom ostrości jakiejś potrawy, można poprosić kelnera o przyniesienie bardzo pikantnej pasty paprykowej – erös paprika.


Trzeba jednak uważać, gdyż jest to przyprawa bardzo zdradliwa;). 
Po obiedzie wstaliśmy tylko po to, aby przenieść się na drugą stronę uliczki, do sklepu z winami, będącego jednocześnie winiarnią. Wyposażenie sklepu wprawiło mnie w zachwyt.



Zarówno bogactwo win, jak i sam wystrój sklepu zachęca do wybrania odpowiedniego stolika i zamówienia lampki, a nawet kilku lampek wina. Mnie osobiście bardzo smakowało wino o nazwie Ottonel Muskotály.



Lampka dowolnego wina kosztuje od 160 forintów wzwyż.

Zachęceni smakiem egerskich win, udaliśmy się do Szépasszony-völgy czyli Doliny Pięknej Pani, która jest skupiskiem małych piwniczek.
Pomnik Piękniej Pani

Piwniczki te wydrążone są w tufie – wulkanicznej skale, która pozwala na utrzymanie stałej temperatury win, czyli ok. 10-15 stopni Celsjusza. Widok tylu piwniczek jest niesamowity. Każda w innym stylu, lecz łączy ich wspólna rzecz – bogactwo win.
Niektóre piwniczki są bardziej ekskluzywne.

Najsłynniejszym winem jest Egri Bikavér – bycza krew. Nazwa wina wiąże się z obroną Egeru. Podczas oblężenia Egeru, sułtan Sulejman Wspaniały wściekł się i zagroził dowódcom, że zetnie im głowy, jeśli Ci nie zdobędą zamku. Odparli, że nie da się  pokonać Węgrów, bo ci piją byczą krew. Kapitan Dobó nakazał podawać walczącym na murach węgierskiego zamku żołnierzom czerwone wino tylko dlatego, że w piwnicach zamku było więcej beczek z winem niż z wodą. Sulejman również nakazał swoim żołnierzom pić trunek, co przyjęli z wielką ochotą. Wojsko tureckie jednak spiło się i nie było w stanie zdobyć Egeru. Tak głosi legenda.


Oprócz Egri Bikavér, warto zwrócić uwagę na wiele innych lokalnych, zwłaszcza deserowych win z gatunku Muszkatów, które idealnie komponują się z ciastami.



Chwała temu, kto wytrwa tournee po piwniczkach i w każdej z nich spróbuje choć jeden kieliszek wina.  Ponumerowanych piwniczek jest 44;). Zaczynając od końca, wchodziliśmy do co drugiej i już chwilę później delektowaliśmy się raz delikatnym, raz zdecydowanym smakiem egerskich win. Kieliszek wina w piwniczkach kosztuje od 100 forintów wzwyż, tj od ok. 1,70 zł, czyli naprawdę mało. Te przyjemne chwile umilali nam grajkowie, ubrani w kolorowe stroje.

Następnie wstąpiliśmy do pobliskiej restauracji na kociołek gorącej zupy gulaszowej – w tamtym miejscu zupa była równie pyszna.
Dzień drugi upłynął pod znakiem błogiego lenistwa na basenach. Nie przepuściliśmy także obiadu w postaci zupy gulaszowej. Natknęliśmy się również na małą cukierenkę (jeśli można to tak nazwać), gdzie sprzedawano grube rurki obsypane cukrem lub cukrem i orzechami. Pychota.



 Natomiast w sklepie, gdzie sprzedawano Fornetti, zakupiliśmy przepyszne ciastka. Nie do końca jestem pewna z jakiego ciasta były wykonane, czy było to ciasto filo, czy też jakieś inne, ale nadzienie to istna rewelacja. Jedne były z wiśnią, drugie zaś z białym serem. Mnie osobiście bardziej smakowały te z serem.

W sklepie można było się również zaopatrzyć w tradycyjną pastę gulaszową lub w pastę erös paprika.


Na sam koniec pojechaliśmy samochodem do Doliny Pięknej Pani zakupić parę butelek dobrego, egerskiego wina.

Zadowoleni z wycieczki, wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy w kierunku Polski.

Do domu wróciłam pełna wrażeń i powiem szczerze – pokochałam Eger.


10 faktów o szparagach



Szparagi uważane są za jedne z najsmaczniejszych warzyw. Nie bez powodu w okresie marzec-czerwiec, gdy rozpoczyna się szparagowy sezon, bardzo szybko znikają ze sklepowych półek. Cenimy je za wyjątkowy smak, bogactwo składników mineralnych, korzystny wpływ na zdrowie oraz nieskończone możliwości zastosowania w kuchni.

Do szparagowej rodziny należą nie tylko dobrze nam znane szparagi zielone i białe, ale również fioletowe.
– Szparagi białe swoją barwę zawdzięczają dojrzewaniu pod ziemią, gdzie z powodu braku światła, nie ma możliwości na wytworzenie się zielonego barwnika chlorofilu.
– Szparagi zielone wyrastają wysoko ponad powierzchnię ziemi, co jednocześnie oznacza, że dostęp światła słonecznego powoduje wytworzenie się chlorofilu, który nadaje szparagom kolor zielony.
– Szparagi fioletowe są najrzadziej spotykane. Ich uprawa jest dość trudna, gdyż mogą rosnąć tylko przez krótką chwilę i należy je zebrać w odpowiednim czasie, by nie dopuścić do powstania zielonego barwnika. Szparagi fioletowe są formą pośrednią między szparagami zielonymi, a białymi.

Fakt 1 – Produkt sezonowy

Sezon na szparagi jest dość krótki. W zależności od regionu i pogody, zaczyna się już od marca i trwa do połowy czerwca. W Niemczech zbiory szparagów rozpoczynają się po imieninach Hermenegilda i Hermenegildy obchodzonych 13 kwietnia, a kończą się wraz z imieninami Jana, przypadającymi na 24 czerwca.

Fakt 2 – Niemcy królem szparagów

Największym producentem i zarazem królem szparagów w Europie są Niemcy, które produkują około 100tys. ton szparagów rocznie. Średnio 2,3 kilograma zjada przeciętnie Niemiec podczas trwania sezonu. Z pozostałych kontynentów, największymi producentami tego warzywa są państwa: Chiny, Peru i Stany Zjednoczone

Fakt 3 – Obierać czy nie obierać?

Szparagi białe jako jedyne spośród trzech odmian należy obrać przed gotowaniem. Obieramy jedynie łodygi, główki natomiast pozostawiamy w nienaruszonym stanie. Zarówno szparagi zielone, jak i fioletowe nie wymagają obierania. Wszystkie odmiany należy natomiast pozbawić zdrewniałych końców.

Fakt 4 Gotowanie w specjalnych warunkach

Do gotowania szparagów powinno używać się specjalnych wysokich garnków, a same szparagi powinno się gotować w pozycji pionowej, gdyż miękną one od główki. Główki powinny wystawać ponad powierzchnię wody i zmięknąć pod wpływem pary wodnej. Szparagi zielone gotują się najkrócej, tzn. ok. 2-3 minut, a szparagi białe i fioletowe ok. 10-15 minut.

Fakt 5 Idealne dla osób na diecie

Ze względu na to, że szparagi składają się w około 94 procentach z wody, mogą poszczycić się swoją niskokalorycznością. 100g szparagów to zaledwie 17kcal i 0,2g tłuszczu, co oznacza, że w jednym kilogramie mieści się jedynie 170kcal. I tak więc porównując owo warzywo do produktu żywnościowego codziennego użytku, śmiało można stwierdzić, pół kilo szparagów dostarcza tyle kalorii co kromka razowego chleba.

Fakt 6 A jak działają na organizm!

Szparagi to kopalnia witamin i minerałów. Zawierają duże ilości witaminy B2, C, E, PP, beta-karotenu oraz kwasu foliowego, glutationu i asparaginy. Dostarczają organizmowi jednocześnie spore ilości potasu i niewielkie ilości sodu, a więc pierwiastków działających antagonistycznie w utrzymaniu równowagi wodno-elektrolitowej organizmu. Mówiąc krótko – usuwają nadmiar wody z organizmu.

Fakt 7 – Uprawa w Polsce

W Polsce szparagi uprawiane są raczej w zachodniej części, a regionem, gdzie są uprawiane jest Wielkopolska. Większość szparagów eksportowana jest na zachód, m.in. do Niemiec.

Fakt 8 Historia stara jak świat

Szparagi były już znane jako specjał w starożytnym Egipcie, antycznej Grecji czy Rzymie. W średniowieczu ze względu na swoje właściwości moczopędne, szparagi zaliczane były do roślin leczniczych. 

Fakt 9 Skąd ta woń?

Uwarunkowanie genetyczne powoduje, że jedynie ok. 10 procent ludzi po zjedzeniu szparagów odczuwa nieprzyjemny zapach podczas oddawania moczu. Zjawisko to jest skutkiem metabolizowania związków prekursorowych ze szparagów jak jak S-metylmetioniny czy kwasu asparagusowego. Powstała mieszanina sześciu pochodnych alkilowych zawierających siarkę: metanotiolu, dimetylosulfidu, dimetylodisulfidu, dimetylosulfotlenku, dimetylosulfonu i bis-(metyltio)metanu, powoduje, że mocz zamienia się w odrażającą woń.

Fakt 10 Z czym to się je

Szparagi same w sobie są pyszne, jednak najczęściej spotykane są w towarzystwie sosu holenderskiego czy beszamelowego, parmezanu, jajka w koszulce, omletu czy w postaci zupy-kremu. Świetnie komponują się z rybą. Oczywiście nie są to jedyne zestawienia smakowe. Pomysłów na wykorzystanie szparagów nie ma końca.






~ Źródło: Różowa Patera